Emocje po 80-leciu Liceum Ogólnokształcącego Nr I im. Jana Bażyńskiego powoli opadają, a my – obecni uczniowie i członkowie Młodzieżowej Redakcji – chcieliśmy opowiedzieć, co o jubileuszu myśli pokolenie, które dziś tworzy historię tej szkoły.
Większość lokalnych mediów ukazała nam z każdej strony, co działo się podczas tegorocznych urodzin szkoły. Absolwenci, nauczyciele, dyrektorzy i wicedyrektorzy opowiadali o emocjach towarzyszących im w tych wyjątkowych dniach. Mało jednak słyszeliśmy o perspektywie obecnych uczniów: co myślą o liceum, jakie emocje towarzyszyły zaangażowanym w jubileusz i jakie znaczenie ma dla nich 80 lat historii szkoły.
Pierwszego dnia, w czwartek 25 września, miało miejsce przedstawienie teatru „Chimera” pt. „Przypadki umarłych poetów” w reżyserii nauczycielki języka polskiego, Pani Iwony Podgórskiej. Spektakl ten zebrał mnóstwo pozytywnych opinii i przeszedł wiele zmian. Na 80-leciu goście mieli okazję zobaczyć go po raz ostatni. Była to historia bardzo wzruszająca, wnikająca do głębi serca i zmuszająca do refleksji nad tym, jak patrzymy na świat. Zapytaliśmy absolwentów grających w tej sztuce – Macieja Zdziarskiego i Julię Śliwkowską – o ich odczucia po zagraniu w tak ważnym dniu, tak ważnej dla nich sztuki.
Maciej Zdziarski: Miałem zaszczyt być częścią wspaniałego wydarzenia, jakim było 80-lecie szkoły, w którym uczestniczyłem jako członek teatru. W życiu kierujemy się różnymi wartościami, ale jedna z podstawowych myśli, która zajmuje nam głowę podczas podejmowania decyzji, to „Jaką korzyść będę miał osobiście?”.
Teatr jest fantastycznym środowiskiem, aby udoskonalić lub w ogóle odkryć samego siebie. Dołączyłem do teatru w drugiej klasie, myśląc, że wpadnie jakaś fajna ocena w Librusie, natomiast wartość tego, czego się tam nauczyłem, o wiele bardziej przewyższała jakiekolwiek pozytywne oceny.
Postać, którą grałem, czyli Tadek, silnie odwzorowuje moje początki w liceum. Na początku był cichy, zamknięty w sobie, ale po przełomowej scenie dokonuje rewolucji i kończy spektakl jako uczeń promieniujący energią. Właśnie tak teraz rozpoczynam studia – pełen energii i gotowy stawić czoła każdemu wyzwaniu.
Dziękuję przede wszystkim, że mogłem wystąpić przed gronem dawnych absolwentów. Mam nadzieję, że udało się nam, jako grupie teatralnej, wzbudzić odrobinę nostalgii i przypomnieć dawne czasy warte wspomnienia.
Julia Śliwkowska: Jako absolwentka „Bażyniaka”, która w tych murach kształtowała siebie oraz swój światopogląd, z całą pewnością stwierdzam, że ta szkoła jest zupełnym przeciwieństwem żelaznych zasad prezentowanych w szkole z naszego przedstawienia. Będąc uczennicą, nigdy nie czułam, żeby coś mi narzucano albo czegoś zabraniano, żeby mnie oceniano czy wykluczano.
To liceum to uosobienie Jana Kotkowskiego, pozwala wyrażać siebie, inspiruje do spełniania naukowych marzeń, pomaga odnaleźć własną drogę, oferuje przestrzeń dla rozwoju zainteresowań i pasji, uczy patrzenia w innym niż wszyscy kierunku, wspiera, nie wyklucza i otwiera. Otwiera głowę, wyobraźnię oraz fantastyczne możliwości. Grono pedagogiczne nie każe iść utartymi schematami, lecz zachęca do samodzielnego myślenia, rozwoju i zaraża pragnieniem zdobywania wiedzy.
Udział w spektaklu przedstawiającym kompletne przeciwieństwa poglądowe naszego liceum to bardzo ciekawe doświadczenie, pozwalające na zestawienie i porównanie perspektyw. Wierzę, że publiczność doszczętnie wykorzystała pozostawione sobie pole do interpretacji intencji oraz wymowy przedstawienia i poczuła to samo, co aktorzy na scenie. Z własnego doświadczenia zapewniam, że emocje, radość i katharsis były magiczne. Cieszy mnie fakt, że tak wiele osób z poprzednich pokoleń miało ochotę przyjść, obejrzeć naszą pracę i skonfrontować swoje wspomnienia o liceum ze specyfiką naszych czasów. Chociaż zapewne ówczesne metody nauczania różniły się nieco od współczesnych, szkoła nieustannie rozwija się w kierunku ułatwiającym uczniom przyswajanie wiedzy i adaptację w nowym środowisku.
Jestem wdzięczna za możliwość wzięcia udziału w tak wspaniałym wydarzeniu i każdemu, kto stoi na początku swojej drogi, życzę rozwoju w takim środowisku, jakim jest Liceum Ogólnokształcące Nr I im. Jana Bażyńskiego w Ostródzie.
Drugi dzień, był tym najbardziej uroczystym. Po mszy w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP i przemarszu ulicami miasta, w licealnej auli zaczęli gromadzić się przybyli na jubileusz goście. Wszystkie chwile akademii, którą również w kilkunastu salach i w mediach społecznościowych mogli oglądać uczniowie i absolwenci, były absolutnie wyjątkowe. Tak wspomina je Nina Brodowska, była wiceprzewodnicząca Samorządu Uczniowskiego LO.
Nina Brodowska: 80 lat funkcjonowania szkoły to z pozoru niewiele, jednak gdy pomyślałam, że to około 20 pokoleń klas takich jak moja – robi to ogromne wrażenie. To przecież 80 lat tworzenia historii, kształtowania młodych ludzi i wprowadzania ich w dorosłe życie. To tutaj poznajemy przyjaciół na lata, przeżywamy pierwsze miłości, ale też pierwsze rozstania i zawody. Każdy tworzy tu swoje wspomnienia. To naprawdę piękne, ile historii powstaje w tym miejscu oraz jak wiele osób, uczniów i nauczycieli, przewinęło się przez te same szkolne korytarze.
Bardzo cieszę się, że mimo upływu lat ludzie wciąż czują przywiązanie do swojego liceum i że możemy razem tworzyć takie uroczystości, jaką było 80-lecie szkoły. Uczestniczyłam w nim, co prawda, nie w roli reprezentacyjnej, lecz jako wolontariuszka i właśnie to sprawiło mi jeszcze większą satysfakcję. Mogłam dołożyć swoją małą cegiełkę do organizacji tego jubileuszu. Oprowadzając absolwentów – choć bardziej spacerując z nimi po szkolnych korytarzach, bo każdy z nich doskonale znał drogę – czułam się, jakbym cofnęła się w czasie. Cieszyło mnie również to, że „emerytowani uczniowie” z uznaniem mówili, jak bardzo szkoła się zmieniła, a mimo różnicy wieku potrafiliśmy wspólnie pożartować i powspominać dawne czasy. Znajdując się na auli, robiąc zdjęcia, słuchając przemówień obecnej kadry pedagogicznej, ale też tej już emerytowanej, oraz widząc reakcje absolwentów – czułam ogromne wzruszenie. To przywiązanie, dalsza sympatia i niezmienna wdzięczność za wychowanie oraz wspólne chwile były naprawdę poruszające.
Z perspektywy tegorocznej maturzystki było to niezwykle wartościowe i emocjonalne doświadczenie. Na auli widziałam wiele znajomych twarzy i miałam wrażenie, że w tym dniu wszyscy, bez względu na wiek, znowu chodziliśmy do tej samej szkoły. Jestem wdzięczna, że mogłam uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu i już nie mogę się doczekać kolejnych jubileuszy, na których na pewno się pojawię, oby już jako absolwentka.
Zapytaliśmy o emocje nie tylko świadków piątkowej akademii, ale również występujących. Tak opowiadała o nich Maja Kłoczko, chórzystka w występującym na auli szkolnej tamtego dnia chórze „Collegium Vocale”:
Maja Kłoczko: Dla mnie 80-lecie ma takie znaczenie, że szkoła, którą wybrałam, ma długą i bogatą historię, co sprawia, że każde wydarzenie nabiera głębi wyrazu. Zobaczenie tych wszystkich ludzi, którzy zdali maturę w tejże szkole i którzy wynieśli z niej tyle pozytywnych wspomnień, sprawiło mi wielką przyjemność i trochę zaskoczenia, ponieważ nie spodziewałam się aż tylu absolwentów tak pozytywnie nastawionych do swojej dawnej szkoły. Bardzo jestem również zadowolona z faktu, że mogłam uczestniczyć w tym wspaniałym wydarzeniu i przyczynić się do budowania historii tej szkoły.
Ostatni dzień przeniósł całe wydarzenie na świeże powietrze. Goście mogli skosztować wielu pyszności i posłuchać koncertu zespołu „Skomponowani”, którego muzyczne tony klasycznych piosenek nadawały klimatu nieco mniej uroczystym obchodom. Poza murami szkoły goście mieli również możliwość wzięcia udziału w partii szachowej, prowadzonej przez Ostródzkie Stowarzyszenie Miłośników Gier „Grywam”, zmierzyć się w rywalizacjach sportowych czy wziąć udział w szkoleniu z pierwszej pomocy. Dla (nie tylko) młodszych postawiono wielki „dmuchaniec”. Warto również wspomnieć o meczu siatkówki na szkolnym orliku. Uczniowie szkoły rozegrali mecz ze starszym pokoleniem. Świadkiem tego piknikowego zakończenia był nasz reporter Marcel Jakubowski, który tak relacjonuje to, co zobaczył:
Marcel Jakubowski: Dzień pikniku był wspaniałym podsumowaniem całego 80-lecia. Miło oglądało się mecz naszych uczniów ze starszym pokoleniem. Grali jak równy z równym. Koncert pozwolił na chwilę zachwytu sztuką, ale miałem też okazję zobaczyć, jak goście integrują się ze sobą, co pokazuje, jak nasza szkoła połączyła ze sobą wielu ludzi.
Na całym jubileuszu zobaczyłem mnóstwo osób, które kojarzyłem z naszego miasta, i wszyscy ukończyli szkołę, którą ja za niedługo będę kończył. Spoglądając w kroniki, czułem się, jakbym sam był na miejscu tych ludzi, a przecież to byli moi nauczyciele, rodzice, ich znajomi… Każda osoba, która spędziła te lata w „Bażyniaku”, dokładała cegiełkę i osobiście uważam, że zbudowaliśmy historię szkoły nie do zastąpienia.
Marcel Jakubowski, Filip Kaszlejew









