fbpx
Felieton Rozmowa Styl życia Wideo

Grabić czy nie grabić? Oto jest pytanie… 

Od pewnego czasu słychać głosy, że jesienne liście to nie tylko  niewygodny odpad. To dar, który możemy i powinniśmy wykorzystać. Zapytaliśmy o zdanie fachowca – ekologa, hydrobiologa i entomologa, który nie raz udzielał nam merytorycznego wsparcia. Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie w Katedrze Ekologii i Ochrony Środowiska

Jesień. Liście spadają z drzew zgodnie z odwiecznym rytmemnatury. Dla jednych to czas wspomnień z dzieciństwa, przyjemnego szurania po grubym dywanie z liści, podziwiania bogactwa kolorów i form. Dla innych bywa najbardziej znienawidzoną porą roku, kojarzącą się z ciągłym grabieniem. Zalegają w parkach, na skwerach, ulicach i w przydomowych ogródkach. Zwykle jest ich tak dużo, że chcemy pozbyć się ich jak najszybciej pozbyć! Czy słusznie?
Od pewnego czasu słychać głosy, że jesienne liście to nie tylko  niewygodny odpad. To dar, który możemy i powinniśmy wykorzystać. Zapytaliśmy o zdanie fachowca – ekologa, hydrobiologa i entomologa, który nie raz udzielał nam merytorycznego wsparcia. Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie w Katedrze Ekologii i Ochrony Środowiska. 

Czy zgodnie z tradycją powinniśmy grabić czy raczej od tego zwyczaju odejść

Dr hab. Stanisław Czachorowski:

„Bez wątpienia odejść. Tym bardziej, że niektóre miasta już tak robią. Można zadać pytanie – a po co grabić? Po co te liście zabierać? Jest to koszt, jest to wysiłek. I co z  nimi potem zrobić? Wywozimy, pakujemy w worki foliowe. Czyli pakujemy w plastik i gdzieśwywozimy. Same koszty. Po co? Zgrabiać oczywiście na chodniku, na jezdni, bo po namoknięciu wodą mogą stanowić zagrożenie. To w takim miejscu warto. Na polu golfowym również warto zgrabić, bo tam ma być równiutko, pięknie przystrzyżone. Ale w innych miejscach nie ma potrzeby. Najgorzej kiedy robimy to jeszcze spalinowymi dmuchawami. Jest hałas, pył. Znowu zupełnie niepotrzebnie. Liście to pokarm dla wielu bezkręgowców. Czym mają się żywić dżdżownice jak im zabierzemy liście? A potem czym mają się żywić ptaki jak nie będzie dżdżownic i innych bezkręgowców? Jeśli będzie kupka liści to i jeż tam się schowa, schroni przed chłodem i drapieżnikami. Liście, które spadają to baza pokarmowa. Rozwijają się tam bakterie, grzyby, pojawia się azot. Zatem zostawmy. Nic złego tam się nie stanie. Drzemie w nas taka estetyka, żeby wszystko było równo, pozamiatane, wybetonowane, i na przyjazd generała jeszcze trawa na zielono pomalowana, żeby była pięknie, jednakowo zielona. Niestety jest to estetyka, która jest kosztowna i szkodzi. Oczywiście są takie przypadki, jak kasztanowce i szrotówek kasztanowcowiaczek. Żeby utrudnić życie pasożytowi, w tym wypadku motylowi żerującemu na kasztanowcach, można je oczywiście zgrabiać pod kasztanowcem, a nawet spalać. Ale można je też zostawiać i będzie jedzenie dla sikorek. 

Czyli bezwarunkowo opadłe liście warto zostawić. Przyzwyczaić się do tej estetyki pięknej jesieni szeleszczących liści, kolorowych, które leżą na trawniku, i są ważnym elementem w biocenozie.”

A co z liśćmi w ogrodzie? Czy to prawda, że liście orzecha włoskiego są toksyczne? Czy trawa pod zbutwiałymi liśćmi urośnie? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w dalszej części rozmowy:

Youtube www.youtube.om/simrzeczjasna

Autor

%d bloggers like this: