fbpx
Od Redakcji Społeczeństwo

Samotni w Święta

Święta to najtrudniejszy czas dla samotnych. Warto odłożyć na bok oceny i umilić świąteczny czas tym, dla których nie był on dotąd radosny.


Dlaczego to święta Bożego Narodzenia są najtrudniejszym czasem dla osób samotnych?

Przyczyn jest wiele. Pierwsza z nich to tradycja i kultura. Osoby wierzące przeżywają w tym czasie rocznicę narodzin Syna Bożego w ubogiej stajence. To symboliczne narodzenie nadziei, odkupienia win przeszłych i przyszłych, szansa na zbawienie. W warstwie kulturowej, to także okres spotkań z rodziną, którą często widzi się właśnie od święta.

Święta to okres grupowego spędzania czasu – wigilie w szkole, kiermasze, jarmarki, warsztaty z robienia ozdób, w pracy symboliczne spotkania, nagrody. Dzielenie się opłatkiem podczas wigilijnej kolacji, obdarowywanie bliskich prezentami, wspólne śpiewanie kolęd, pieczenie ciast, gotowanie, wyczekiwanie. Nawet ubieranie choinki to czynność wykonywana wspólnie. To wspomnienia z dzieciństwa, które zostają na całe życie.

O świętach nie daje zapomnieć współczesna cywilizacja napędzana przez konsumpcję. To tygodnie reklam, promocji i przekonywania, że to niezwykły, ciepły czas spędzany z najbliższymi. Trudno się od tego odciąć, nie ulec potrzebie bliskości. A co jeśli tej bliskości z jakiegoś powodu nie ma? Różnie układają ludzkie losy – rodzinne waśnie, niewyjaśnione spory. Bywa, że wieloletnia zaciekłość z czasem traci na znaczeniu, jednak wstyd lub zwykła nieumiejętność przyznania się do błędu niweczy szanse na pojednanie. Czasem przyczyną odsuwania się od ludzi jest choroba lub wiek.

„Nie chcę robić kłopotu”

Tak najczęściej starsze samotne osoby tłumaczą, dlaczego nie zwracają się o pomoc i znikają z życia wśród ludzi. Ich historie są różne. Jedni stracili wszystkich bliskich. Inni mogą mieć kłopoty ze zdrowiem utrudniające wychodzenie z domu, wstawanie z łóżka. Jeszcze inni mają rodzinę, ale gdzieś daleko, a w ich wieku trudno jechać przez pół Polski, żeby z kimś pobyć. Zdarza się, że dzieci wyjechały za granicę. Niektóre wpadają tylko na chwilę, zajęte pracą, obowiązkami. Często powodem, dla którego nie proszą o pomoc, jest wstyd, że nie ma przy nich rodziny. Że może nie byli wystarczająco dobrymi rodzicami? Że będą dla innych kłopotem dla innych. Skazani na samotność tracą sens życia.

Zapukaj do samotnych drzwi

W tym radosnym dla wielu osób okresie warto z uważnością przyjrzeć się innym – sąsiadom, rodzinie, znajomym. Przez lata jeździłeś na niedzielny obiadek do babci, może czas się jej odwdzięczyć i przywieźć ją do siebie lub wpaść ze świątecznym posiłkiem? Może zajść z ciastem do samotnej sąsiadki? Poświęcić chwilę, porozmawiać. Wyciągnąć rękę w geście pojednania? Bez oceny. Nie czekać aż symboliczny samotny wędrowiec zapuka do naszych drzwi. Może warto wyjść mu lub jej naprzeciw.

Autor

%d bloggers like this: