fbpx
Felieton

Zwierzątko zwane Homo Sapiens

A zatem przedstawmy nasze zwierzątko. Tak, zwierzątko. Jeśli
wierzyć Darwinowi, to około 70 tysięcy lat temu pewien gatunek małp człekokształtnych wziął we władanie matkę Ziemię.

Od owego pradawnego czasu, kiedy owo zwierzątko wpadło na pomysł, jak użyć kamienia do wytworzenia pierwszego narzędzia. No, może to za dużo powiedziane, ale rzeczywiście było to narzędzie do zabijania.
Do zabijania zwierząt. To był początek zmian ekosystemów i trwa do dziś. A wszystko dlatego, że jeszcze kilkadziesiąt milionów lat wcześniej doszło do… Zaraz chłopie, jak to „wcześniej”? Jeszcze wcześniej?
I dlaczego wierzyć Darwinowi?

Otóż nie doszło by do tego, gdyby nie pewien błąd. Błąd mutacji któregoś z genów u jednego tylko gatunku małp. Doszło do sytuacji, w której powstanie nowego zwierzątka odbywało się z niewielkimi opóźnieniami. W szczególności powstanie mózgu. Wszystkie zwierzęta rodzą się z już gotowym mózgiem, który pozostaje niezmienny przez całe ich życie. W tym przypadku było odmiennie – powstał mózg jakby niekompletny. Była karta główna, ale brakowało karty graficznej, pamięci i paru innych drobnych części. Każdy osobnik musiał nie tylko sam się postarać uzupełnić braki, lecz dokonać właściwych połączeń.
Trwało to jakiś czas i jak pewnie udało się Ci zauważyć, jeszcze dziś nie wszystkie człowieki mają właściwe połączenia czy też komplet brakujących części.

Ale wracając, do jeszcze wówczas małpy człekokształtnej, kiedy wyprodukowała całkiem sporą ilość narzędzi, zaczęła dokonywać zmian w ekosystemie planety, na której żyła. Dobór naturalny trwał. Dla wszystkich wymyślnych i zaskakujących form życia, jakie się pojawiały, człekokształtne pozostawały w strefie przynależnej organicznie (np. drzewa arganowe, lwy, wieloryby). Zmiany, jakie dokonywały się na powierzchni Ziemi poprzez ruchy tektoniczne czy zlodowacenia, przekształcały swobodnie występujące ekosystemy. Gdy na jakimś terenie brakło pożywienia, materiału na narzędzia, nasz Sapiens przenosił się w nowy rejon nie zawracając sobie głowy tym, co pozostawiał za sobą. Z czasem, gdy na nowym terenie znajdował nadmiar, korzystał z niego jak z gotowego zestawu treningowego, by zamienić później w sport.

To była może nieświadoma, ale konsekwentna działalność znosząca granice terytoriów ekologicznych. Proces kontynuujemy w bardziej wyrafinowany sposób. Zza uralskiej Rosji, do handlarzy Arabii Saudyjskiej, samolotami docierają klatki z młodymi ptakami drapieżnymi (sokoły, krogulce). Na miejscu są sprawdzane pod względem jakości (np. piór) i wstępnie przygotowywane do polowań rzeczywistych lub wyimaginowanych.
Zakupione przez bogatych Arabów służą rozrywce człowieka.

cdn.


O autorze / O autorce
Wiesław Majewski

Kiedyś budowlaniec, dziś humanista z zacięciem społecznikowskim. Czterdzieści cztery lata praktyki w zawodzie pozwala mi na konstruktywną krytykę wszelkiego rodzaju dziwnych pomysłów z kręgu budownictwa i ich wpływów przekładających się na codzienne bytowanie – każda ze zrealizowanych decyzji wpłynie pozytywnie bądź negatywnie na zdrowie, kulturę, środowisko, wzajemne relacje pojedynczych osób, jak i grup ludzkich.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: