fbpx
Recenzje Styl życia

„Przyjaciele” – zestarzeli się?

„Przyjaciele” (ang. „Friends”) – serial produkowany w latach 1994-2004 dla telewizji NBC, dziś jest już właściwie serialem kultowym. Ci, którzy oglądali go wtedy, wracają do niego z sentymentu. W ostatnich latach przechodzi on swoją „drugą młodość”, ponieważ „Przyjaciele” są oglądani przez młode osoby w wieku 15-20 lat.

źródło: www.filmweb.pl/

W związku z tą ponowną popularnością, od jakiegoś czasu toczy się dyskusja na temat szkodliwości tego serialu. Pojawiła się też informacja (ale nie jestem w stanie potwierdzić jej prawdziwości), że serial zostanie usunięty z platformy streamingowej. W dyskusji padają dość konkretne argumenty, z którymi jednak nie mogę się do końca zgodzić.

Co budzi emocje i kontrowersje?

W serialu pojawiają się dość często żarty, które dziś już jakby mniej śmieszą i są uznawane za niesmaczne lub obraźliwe. Głównie są to żarty na temat kobiet, żarty z otyłości (szczególnie na początku serialu). Trudno ten rodzaj humoru dziś obronić. Jednak, po prostu, kiedyś to bawiło ludzi, a teraz już tak nie jest. Myślę, że dla większości ludzi, którzy ten serial oglądają współcześnie jest oczywiste, że dziś byłby on zrobiony inaczej.  Jednak, mimo tych współcześnie nieakceptowalnych żartów, serial nadal bawi. Warto by przyjąć do wiadomości, że powstawał ponad 20 lat temu, gdy wrażliwość społeczna była nieco inna.

Kolejnym argumentem, który dość często pada, jest to, że bohaterowie serialu nigdy nie pracują i mieszkają w mieszkaniach, na które nie byłoby ich stać.  Oglądałam „Przyjaciół” dość niedawno i z tego, co pamiętam, każdy z nich ma jakąś pracę. Wydaje mi się też, że mieszkanie ze współlokatorami w jednym mieszkaniu nie jest jakimś ogromnym luksusem, szczególnie, że bohaterowie to nie studenci a ludzie pracujący w wieku ok. 30-tki.

Poza tym nie można zapomnieć, że jest to sitcom, czyli rodzaj serialu komediowego z dominującym tzw. humorem sytuacyjnym, którego akcja przez większą część czasu rozgrywa się  w tych samych miejscach – w tym przypadku jest to kawiarnia czy pokój w mieszkaniu. Nie musimy zatem oglądać bohaterów w ich pracy, ponieważ nie jest to potrzebne w tym rodzaju serialu. Śmiesznie jest wtedy, kiedy przyjaciele siedzą razem, rozmawiają i widzimy ich relacje. Jest to chyba podstawowe założenie akurat tego serialu.

źródło: www.filmweb.pl

Kolejna sprawa, która pojawia się może nie często, ale zwróciła moją uwagę, jest to, że bohaterowie serialu są okropnymi ludźmi. Ja nie odniosłam takiego wrażenia. Oczywiście, nie wszystkie ich zachowania są miłe, ale czyż nie tacy są po prostu zwykli ludzie? Postaci czasem robią coś głupiego czy złego, ale bez tego nic by się nie mogło dziać. Poza tym nawet w tych niezręcznych i trudnych sytuacjach widać, że oni naprawdę się lubią i dbają o relacje, pomagają sobie wzajemnie.

Najpoważniejszym argumentem jest ten, że w serialu pojawiają się żarty z osób nieheteronormatywnych. Znów muszę przypomnieć, że serial ten tworzono w latach 90-tych, ponad 20 lat temu. Mamy dwie bohaterki, które mieszkają razem, biorą ślub i wychowują dziecko (sezon 1). Tu należy jeszcze powiedzieć, że produkcja serialu zaczęła się zaledwie cztery lata po wykreśleniu homoseksualizmu z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (rok 1990). Można więc uznać, że jak na tamten czas było to coś nowego.

Chciałabym zwrócić uwagę na to, że czegoś, co już powstało, nie da się zmienić. Bez sensu jest przykładanie naszej obecnej poprawności politycznej do dzieł i czasów minionych. Popkultura się starzeje, to oczywiste. Dzieje się tak wraz z rozwojem i społeczeństwa i nauki. Z pomocą  filmów, seriali czy książek, które powstały jakiś czas temu, możemy zobaczyć właśnie rozwój. To właśnie po tym, co każdy mógł oglądać w telewizji, możemy zaobserwować, jak zmieniły się poglądy społeczeństwa i wymagania co do tego, co widzi w telewizji.

Powinniśmy pamiętać, że jest to serial, który ogląda się albo z sentymentu, albo po prostu dla odpoczynku. Mimo elementów, które źle się zestarzały, bohaterowie wciąż budzą sympatię, a wiele rzeczy wciąż śmieszy. I pomimo wad, nie powinno się odbierać dostępu do części historii popkultury.

A jeśli ktoś po prostu nie czuje tego serialu i chciałby obejrzeć coś z lepszym humorem, a  jednocześnie współczesnego, to polecam  „One day at a time”.


O autorze / O autorce
Gabriela Warsińska
%d bloggers like this: