fbpx
Felieton

Fikcja i wiara

Człowiek do utrzymania władzy potrzebuje wiary i fikcji, a właściwie  fikcji i wiary w nią.

Zaczęło się, być może, od wymyślania opowieści, mitów, bajek przy ognisku, w poezji, pieśni. Roznosiliśmy je po całym świecie. Podpieraliśmy je wyimaginowanymi dowodami, a jeśli ktoś miał wątpliwości, wspomagaliśmy jego wiarę na różne sposoby. Raz kij, raz marchewka. Bardzo szybko pewna grupa odkryła, że jeśli coś trwa długo i jest przykre, a następnie da się słodkie ciasteczko, to pacjent zapamięta troszkę początku i… ciasteczko.

Nawet organizm rodzącej wykorzystuje ten przekręt. Niby draństwo. Lecz  przypomnijcie sobie te wszystkie elfy, anioły, wilkołaki, biesy, cuda, baby jagi. Następstwem były podania, legendy, a wreszcie wiadomości i fakty. Przekazywane ustnie, listownie, przez święte księgi, raporty, dykteryjki, a dziś wskazówki, ogłoszenia dnia. Słuchamy czytamy i WIERZYMY.

To najskuteczniejsze narzędzie do organizacji współpracy Sapków. Trzeba tylko uwierzyć. I przez całe wieki różne zwierzątka nauczyły nas wierzyć.

Bo z jednej strony to działania – budowa miast, dróg, mostów, szkół czy szpitali, a z drugiej – mit o Adamie i Ewie, bóg Sobek, bóg cezar, Siwa, Manu, Hermes czy Allah.

Nie wszystkie fikcje są diabła warte lub szkodliwe.

Niekiedy stworzona fikcja kosztowała życie tysięcy ludzi – np. wypędzenie Żydów z Hiszpanii, nazizm, komunistyczna propaganda, świętość św. Wojciecha albo taka Coca-Cola (chce kojarzyć się z młodością i zdrowiem), a może Chesterfieldy ze zdjęciem pielęgniarki i lekarza na opakowaniu.

Dziś, w dobie Facebooka, Twittera jeszcze trudniej jest podjąć decyzję, która z wersji jest  „prawdziwa”.  Biorąc pod uwagę wszystkie możliwe opcje, czas przyznać, że każda współpraca między człowiekami zależy od tego delikatnego porozumienia: fikcji i prawdy.

Nie ważne czy chodzi o klub sportowy, jednostkę wojskową, korporację. Oni też chcą czasami ukryć niewygodne informacje.

My, Sapkowie, wolimy władzę od prawdy.

A jeśli już mamy władzę, to gdy trzeba zorganizować ludzi wokół jakiegoś projektu, posłużymy się półprawdą lub fikcją. Jeżeli już chcemy być społeczeństwem, które żyje w prawdzie, gdzie opowiadania, tradycje i przypowieści są bagatelizowane, to nasz Homo Sapiens powinien wrócić do swojego przodka.

A uczeni, a kosmos?

No cóż, i oni przez wieki stawali za jednością –  może „troszkę” w bok od prawdy. Kosmos bawi się rachunkiem prawdopodobieństwa i robi swoje nie oglądając się na nikogo, co drażni uczonych. Czasami, za zgodą i pomocą panujących Sapków,  namiesza coś w klimatach i wtedy wszyscy mamy zajęcie. Nie zawsze sensowne i trafne, bo…  (Chciałoby się rzec: nie ma jak biznes.)

Poznajcie Okno Overtona (wystarczy wpisać w Googlach okno overtona)

Wniosek wydaje się być jeden. Żyjemy w strefie postprawdy. By nie rzec, że ogarnięci fikcją. I jakże ją kochamy. Do tego stopnia, że wierzymy w każdą bzdurę, byleby była ładnie opakowana.

Zapraszam do  polemiki


Autor

  • Jestem budowlańcem w stanie odpoczynku. Odpoczynku emerytalnym od budownictwa i nie tylko. Postura nikczemna, wiek zgodny z kalendarzem (już nie pamiętam, z którym), pysk zadowolony (jakby było z czego), czerep zapełniony synapsami (złośliwi twierdzą, że „synami psami”, ale to nieprawda, choć jestem nieźle wyszczekany). Z męczącej potrzeby wypełnienia wolnego czasu poszukałem sobie zajęć, które jednych radują (np. moich bliskich, bo mają mnie z głowy), innych wkurzają (bo są zmuszani do permanentnego obcowania z moją osobą). Bywa, że niekiedy zabieram się do pisania, odłączając się od obu stron. Wówczas pojawia się przerażające pytanie „Co on znów wymyślił?” i oczekiwanie na niespodziewane.

%d bloggers like this: