Ostatnie dni obfitowały w różne informacje. Nie wiem, o czym inne rodziny rozmawiają przy stole wigilijnym, ale znam taką rodzinę, w której 24 grudnia pojawił się temat przystanków w Ostródzie. A jeśli mówimy już o przystankach, to zahaczyliśmy również o nowe biletomaty.
Autobus komunikacji miejskiej to nie jest środek transportu, który dominuje w mojej rodzinie. Zmotoryzowani, czyli głównie ja, wybierają samochód, reszta korzysta z uprzejmości znajomych kierowców. Albo chodzą piechotą.
Dlaczego w Ostródzie komunikacja miejska jest do bani?
Po pierwsze ze względu na to, że rzadko pasują połączenia. Na dworzec PKP autobus przyjeżdża albo 3 minuty przed odjazdem pociągu, albo pół godziny po przyjeździe. Z Olsztyńskiej trudno jest się dostać na Grunwaldzką czy Wałdowo. Nie zawaham się wspomnieć o Wzgórzu Świętego Franciszka czy ościennych miejscowościach. Trafienie tam graniczy z cudem.
Przesiadka? To się nie uda!
Odkąd wprowadzono w Ostródzie bilety, dzięki którym (z założenia) da się przesiąść, wypróbowałem to. Tylko raz się udało.
Wsiadłem na Wzgórzu Świętego Franciszka, chciałem dostać się do domu, czyli wysiąść na przystanku Olsztyńska – Winiarnia. Udało się tylko dlatego, że miałem „zielone”, kiedy przechodziłem przy Fiołku, idąc w stronę pasażu. No i biegłem.

Biletomaty? Dla mnie bomba.
Pod koniec I kwartału 2022 roku w Ostródzie pojawią się biletomaty, szmery, bajery, pompki, rowery. Z naciskiem chyba raczej na rowery. Z informacji, jakie podał Urząd Miejski w Ostródzie, „w nowym systemie nie będą funkcjonować bilety papierowe. Bilet będzie funkcjonował wyłącznie w formie cyfrowej zapisany w systemie. Bilet będzie przypisany do karty, której użyto za zakupu lub Karty Ostródzkiej/Karty Komunikacji Miejskiej”.
I o ile jest to do zrozumienia przez młodych, to łatwiej byłoby chyba kupować bilet przez jakdojadę czy inny moBilet. To aplikacje z biletami, które są sprawdzone w innych miastach. Mogłoby to współdziałać z biletami kartonikowymi, które nie są przecież złe.
Bilety „po nowemu” będą zapisywane w systemie informatycznym. Mnóstwo osób, szczególnie starszych nie uznaje wyższości informatyki nad analogowymi nośnikami. „Co papier, to papier!”
Trudno wypowiadać mi się o lokalizacji biletomatów, skoro będzie możliwość kupić bilet w kasowniku autobusowym. Jestem w sytuacji o tyle uprzywilejowanej, że płacę kartą. Wiem, że nie wszyscy moi znajomi korzystają z płatności bezgotówkowych. Nie wspominam tu nawet o osobach starszych ode mnie.
To, co skreśla pomysł wspaniałego systemu informatycznego, to konieczność wyjścia z domu, żeby założyć konto, na które będą mogły spłynąć nasze bilety.
„Należy zarejestrować się na dedykowanej stronie internetowej. Jeśli osoba rejestrująca się jest mieszkańcem Ostródy – otrzyma Kartę Ostródzką. Natomiast jeśli nie jest mieszkańcem Ostródy – Kartę Komunikacji Miejskiej.
źródło: www.smart.ostroda.pl
Po zarejestrowaniu należy udać się do wskazanego w wiadomości Punktu Obsługi Klienta w celu potwierdzenia prawdziwości zgłoszonych danych oraz wydania karty.
Po przypisaniu i aktywacji karty będzie można korzystać z pełnej funkcjonalności systemu”.
Warto dodać, że Karta Ostródzka jest ważna do 30 kwietnia każdego roku, więc ostródzianie co roku będą musieli pójść do punktu i okazać się sobą.
A co ze starszymi?
To znaczy z kim? Przecież osoby powyżej 70. roku życia jeżdżą komunikacją miejską w Ostródzie za darmo.
A co z sześćdziesięciodziewięciolatkami? Tłumaczenie Urzędu Miasta w tym zakresie jest dla mnie absurdalne jak w starym żarcie:
– Panie doktorze, tu mnie boli, gdy dotykam.
– To proszę nie dotykać.
Przecież napisano w Q&A…
Co z osobami starszymi, które mają trudności z technologiami? Jak mogą kupić bilet?
Osoby powyżej 70 roku życia są zwolnione z opłat za przejazdy komunikacją miejską. Nie muszą więc kupować żadnego biletu. Wystarczy aby posiadały przy sobie dokument potwierdzający wiek.
źródło: www.smart.ostroda.pl
Znam mnóstwo osób, którym obce są słowa: system, aplikacja, technologia, a nawet karta płatnicza. Nie mają jeszcze 70 lat, ale ich zdolności technologiczne kończą się na wykonaniu połączenia w telefonie lub odczytaniu SMS. Trudno ich oczywiście za to winić. Po prostu nigdy tego nie potrzebowali. Jak w takim razie Urząd Miasta pomoże w zakupie biletu?