Niedziela w Ostródzie od samego rana miała wyjątkową energię. W tym roku uzbieraliśmy dla WOŚP 170 000 zł.!
34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie ograniczył się do jednego miejsca – miasto grało równocześnie w kilku punktach, a każdy z nich miał swój własny rytm, klimat i zestaw atrakcji.
Od sportowych emocji, przez koncerty i licytacje, po adrenalinę na targowisku i rodzinne bieganie nad jeziorem Sajmino – wszędzie obecni byli wolontariusze, bez których ten dzień nie mógłby się odbyć.
Zdjęcia: Ania Siniakiewicz, Karolina Polito, Karolina Iszoro
Sportowe serce miasta – OCSiR
Jednym z pierwszych punktów, do których zaglądali mieszkańcy, była hala Ostródzkiego Centrum Sportu i Rekreacji. To tutaj spotkali się ci, którzy lubią łączyć pomaganie z ruchem i rywalizacją. Mecz Drużyny Wielkich Serc z Sokołem Ostróda przyciągnął kibiców, a przerwy w grze wypełniły licytacje na rzecz WOŚP.
Równolegle w mniejszej hali czekały dmuchańce dla najmłodszych oraz stanowisko straży pożarnej, gdzie można było na chwilę zamienić się w strażaka! A w holu – gry planszowe z GryWam, loterie i słodki poczęstunek.
Pierwszy raz w moim życiu uczestniczyłem w wolontariacie WOŚPu. Pomagałem Młodzieżowej Radzie Miasta przy rozdawaniu ciast i herbaty na OCSIRze. Czułem dużo satysfakcję po wykonaniu zadania, a podjąłem się tego z mojego moralnego obowiązku pomagania. Była przyjemna atmosfera. – Maciej
Amfiteatr – muzyka, ogień i wspólne granie
W ostródzkim Amfiteatrze Finał miał bardziej koncertowy i piknikowy charakter. Na uczestników czekały występy muzyczne, animacje, fotobudka, loterie oraz stoiska z domowymi wypiekami. Wiele przedmiotów można było zdobyć podczas licytacji albo po prostu wrzucając datki do puszki.
Szczególną atmosferę tworzyło także Miasteczko Camperowe w sąsiedztwie Amfiteatru – z ogniskiem, muzyką i ciepłymi przekąskami. Dla chętnych przygotowano również spacery z przewodnikami, którzy odkrywali przed mieszkańcami mniej znane zakamarki Ostródy. To miejsce tętniło życiem aż do wieczornego „Światełka do Nieba”.
Jako wolontariusz (z ramienia ZHP), byłem pierwszy raz, a moim zadaniem było liczenie pieniędzy zebranych do puszek. Niestety, nie mieliśmy nawet kiedy zobaczyć, co dzieje się na sali kameralnej amfiteatru. Było męcząco, ale za naszą ciężką pracę dostaliśmy pizzę i samo doświadczenie też fajne. – Jarmoluk
Targowisko – adrenalina w służbie pomagania
Zupełnie inny klimat panował na Targowisku, gdzie Finał przybrał bardziej motoryzacyjną odsłonę. Można było podriftować z doświadczonymi kierowcami, jeśli ktoś miał ochotę na solidną dawkę adrenaliny. Emocji nie brakowało, a każdy przejazd był jednocześnie cegiełką do wspólnej zbiórki.
Plaża nad jeziorem Sajmino – razem, bez rywalizacji
Finał miał także swoją spokojniejszą, ale równie poruszającą odsłonę na plaży nad jeziorem Sajmino. To tutaj wystartował III Rodzinny Bieg dla WOŚP, w którym wzięli udział dorośli i dzieci. Uczestnicy, zanim ruszyli wokół jeziora, utworzyli symboliczne ludzkie serce – gest prosty, ale bardzo wymowny.
Nie liczył się czas ani miejsce na mecie, tylko wspólna idea. Chwilę później swoją aktywność rozpoczęły morsy, wskakując w przerębel.
jednostki straży pożarnej i kluby motoryzacyjne. Wolontariusze czuwali nad sprawnym przebiegiem wydarzenia, dbając o bezpieczeństwo i kontakt z uczestnikami.
Pomagałem na plaży nad jeziorem Sajmino, z ramienia Młodzieżowej Rady Miasta, gdzie za drobny gest rozdawaliśmy gorącą zupę, kiełbaskę z chlebem oraz herbatę. Zupę rozdawaliśmy od 11 do 14, w czasie trwania aukcji charytatywnych. Pierwszy raz pomagałem na WOŚP. Chciałem rok temu ale się spóźniłem niestety. Na pomoc zdecydowałem się, bo uważam że to szlachetna akcja i chciałem dołożyć w niej swoją cegiełkę. – Konrad
Miasto, które gra razem
34. Finał WOŚP w Ostródzie był wydarzeniem rozproszonym po całym mieście, ale połączonym jednym celem. Każda lokalizacja miała swój charakter, a wszędzie widoczna była praca wolontariuszy, młodych i dorosłych, którzy wspierali wydarzenia logistycznie, informacyjnie i organizacyjnie.
To był dzień, w którym Ostróda pokazała, że potrafi grać razem: na hali sportowej, pod sceną, na targowisku i nad jeziorem. Bez względu na to, gdzie ktoś trafił, wszędzie spotykał ludzi zaangażowanych i gotowych zrobić wspólnie coś dobrego.













